Blog,  Okolicznościowe

Nie zgadzamy się na bylejakość!

Stosunkowo niedawno, ponieważ 4 lipca br. mieliśmy okazję – Radek Bojko oraz moja skromna osoba (Konrad Pasikowski) – uczestniczyć w I edycji Zjazdu patronów prof. Marcina Majewskiego, najbardziej popularnego biblisty na polskim YouTubie. Wydarzeniu towarzyszyła przyjazna atmosfera w Hotelu Hyatt Place Krakow, mogliśmy zrobić wspólne zdjęcia, wziąć udział w charytatywnej licytacji artefaktów z prywatnej kolekcji prof. M. Majewskiego czy usłyszeć odpowiedzi na pytania zadane wcześniej w formularzu (Q&A). 

Ponadto wysłuchaliśmy wykładu gościa specjalnego, specjalisty od greki oraz manuskryptów Nowego Testamentu, pana Michała Wilka, a także wywiadu na żywo, jaki z prof. M. Majewskim przeprowadził dziennikarz Wirtualnej Polski i autor podkastu Didaskalia oraz podkastu Horyzonty, Patrycjusz Wyżga

Zapraszamy do krótkiej relacji z wydarzenia oraz związanej z nim refleksji. 

dr hab. Marcin Majewski, prof. UPJPII

Nie zgadzamy się na bylejakość!

Profesor Marcin Majewski z nieskrywaną radością przywitał wszystkich uczestników I edycji Zjazdu Patronów (który faktycznie był drugim z trzech dostępnych w tym roku terminów) i zaznaczył, że nie jest to konferencja naukowa w klasycznym rozumieniu, pomimo tego, że program odznaczał się wysokim poziomem merytoryki. 

Można nawet powiedzieć, że Gospodarz wprowadził swoim przemówieniem wstępnym atmosferę wspólnotową – i faktycznie trudno było uciec od skojarzeń, że jesteśmy jakąś swoistą rodziną… Swoistą, to dobre słowo, bo wszyscy tam znaliśmy Marcina, ale niekoniecznie na odwrót, przynajmniej w większości przypadków. 

Profesor scharakteryzował nas jako tych, którzy „nie zgadzają się na bylejakość” – przyznaję, spodobało mi się to. Właśnie to kryterium niegdyś pchnęło mnie na drogę rozważań systematycznych i w końcu tworzenia tego bloga

To właśnie z tego powodu nie każdemu podoba się treść homilii (kazań), jakie wygłaszam w swoim Kościele – bylejakość jest wygodna; pozwala na luksus pewności niezmąconej powiewiem myśli. 

Pomimo, iż większość uczestników raczej reprezentowała wyznanie rzymskokatolickie, na pewno nie byliśmy monolitem w myśleniu teologicznym, czego dowodziły pytania i rozmowy kuluarowe, gdzie każdy mógł swobodnie wyrazić swoje zdanie. Wszyscy jednak (na ile odnotowałem) byli gotowi prowadzić kulturalny dialog i wysłuchać mądrzejszych od siebie. 

Patrycjusz Wyżga zapowiada wykład Michała Wilka

Dlaczego starożytni skrybowie zmieniali tekst Nowego Testamentu?

Gościem specjalnym tego wydarzenia był pan mgr Michał Wilk, znawca języka greckiego oraz manuskryptów Nowego Testamentu, nota bene jeden z założycieli (nieistniejącego już) portalu Orygenes+. Swój wykład rozpoczął od krótkiego wtrącenia, że tytuł nie brzmi: „Czy starożytni skrybowie zmieniali tekst Nowego Testamentu?” – bo dziś już wiemy, że zmieniali – pytanie jednak dlaczego? Po tym wprowadzeniu – być może nieco kontrowersyjnym dla niewtajemniczonych – pan Michał przeszedł do przedstawienia różnego rodzaju rozbieżności, jakie pojawiają się w manuskryptach (rękopisach). Bo trzeba dodać, iż nie dysponujemy oryginałem ksiąg biblijnych (to dotyczy zarówno Starego Testamentu, jak i Nowego), a jedynie ich późniejszymi odpisami, które łącznie dają liczbę 5742 (wliczając w to zarówno całe kodeksy wszystkich ksiąg Nowego Testamentu, jak i poszczególne księgi, czy nawet drobne skrawki fragmentów ksiąg). Rękopisy te można podzielić na przynajmniej trzy, bądź cztery typy tekstów, w zależności od tego, gdzie powstawały (co ma też i swoje przełożenie na ich charakterystykę):
  • typ aleksandryjski (Egipt; krótki, oszczędny, bardzo staranny);
  • typ bizantyjski (Bizancjum; wygładzony, harmonizowany, najliczniejszy);
  • typ zachodni (Rzym, Afryka, Syria; swobodny, często rozszerzony);
  • typ cezarejski (Palestyna; mieszany, dziś jego odrębność jest dyskutowana).
I tak z wykładu dowiedzieliśmy się, że skrybowie popełniali błędy polegające na permutacjach (zamianie liter), których źródłem mogło być niedopatrzenie (o co nie było trudno z uwagi na fakt zapisu bez spacji, znaków interpunkcyjnych oraz rozróżnienia na małe i wielkie litery) albo niewłaściwe naświetlenie skryptorium (miejsca, w którym przepisywano manuskrypty), np.:
  • gr. apataias/gr. agapaias – uciechy kulinarne/uciechy miłosne;
  • gr. epioi/gr. nepioi – matczyne/dziecięce;
  • gr. linon/gr. lithon – len/kamień.
Innym powodem mogły być błędy popełnione podczas metody przepisywania ze słuchu (łac. ex auditu):
  • w 15 rozdziale 1 Listu do Koryntian: w Kodeksie Synaickim gr. nikos (zwycięstwo) – w Kodeksie Watykańskim gr. neikos (podjęcie walki);
  • w 12 rozdziale Listu do Rzymian: w Kodeksie Aleksandryjskim pełnić służbę Panu (gr. kyriou) – w tekście bizantyjskim pełnić służbę czasowi (gr. kairo), co należałoby tłumaczyć jako gr. idiom oczekiwać Pana.
O ile można zatem usprawiedliwić zmiany wynikiem niedokładności metod przepisywania, o tyle nieco trudniej jest się zmierzyć – przynajmniej osobie opierającej swoją wiarę na Biblii – ze zmianami intencjonalnymi, bo coś się komuś nie zgadzało… Oto kilka takich przykładów:
  • Księga Apokalipsy 4,3 – tęcza wokół tronu Bożego, która kojarzyła się z rozwiązłą seksualnie boginią noszącą takie samo imię jak greckie słowo oznaczające tęczę: Iris (nota bene, śladem tej bogini na niebie była właśnie tęcza); toteż w niektórych manuskryptach postanowiono lekko „poprawić tekst”, dzięki czemu wokół tronu znajdowali się kapłani gr. iereis
  • Ewangelia Jana 1,3 – w Kodeksie Watykańskim gr. ouden (nicość – rzeczownik zaczerpnięty z filozofii Arystotelesa, oznaczający przeciwieństwo bytu), natomiast w Kodeksie Synaickim gr. oude en (ani jedno);
  • Księga Apokalipsy 1,17  gr. protos (pierwszy) po Soborze Efeskim (431 r.) pojawiało się w tym miejscu gr. protokos (pierworodny), co było bezpośrednio powiązane z debatami soboru na temat tytulatury Maryi (jako jedynie Christotokos, Matki Chrystusa, lub – na czym stanęło – Theotokos, Matki Boga).
Prelegent wskazał, iż aktualnie (uwzględniając wszystkie 5742 rękopisów) dysponujemy 540 000 wariantami tekstowych Nowego Testamentu, z czego – z ulgą dla wierzących biblijnie – 99% wariantów jest zasadniczo zgodna ze sobą. Tylko 1% wariantów tekstowych tworzy inny sens. Na szczęście nie jest to dowód przeciwko chrześcijaństwu jako takiemu, ponieważ nawet zmiana sensu w tym 1% wariantów tekstowych nie zmienia zasadniczego przesłania o Jezusie z Nazaretu. Jednak na pewno może to być przyczynkiem do pogłębionego namysłu nad natchnieniem tekstu (co to oznacza, że tekst jest natchniony oraz który tekst?), a także do większej wyrozumiałości w dyskusjach teologicznych. Niejednokrotnie dyskusje teologiczne (tak zażarcie toczone, że palono heretyków – czyt. mniejszość) rozgrywały się o jedno słowo, ba! o jeden przecinek – a przecież, o czym Michał Wilk również wspominał – interpunkcja NIE jest natchniona, ponieważ oryginalny tekst nie zawierał znaków interpunkcyjnych. Ponadto 1% z 540 000 to nadal jest ponad 5 tys. wariantów tekstowych, które są niezgodne ze sobą co do sensu wypowiedzi (!).  

Po zakończonym wydarzeniu prof. Marcin Majewski i pan Michał Wilk w prywatnej rozmowie zapytali mnie o opinię, czy ten wykład nie zasiał wątpliwości co do tekstu Biblii, ponieważ dla kogoś, kto po raz pierwszy spotyka się z tą faktografią, może to być przynajmniej mocno zastanawiające, a nawet – jak to mówimy, używając anglicyzmu – challengujące wiarę. Odpowiedziałem, że trudno mi to stwierdzić, ponieważ wszystkie wątpliwości, z jakimi się zmagam, przyjechały tu razem ze mną, a treści, które poznałem podczas wykładu, nie wpłynęły na stan mojej wiary.

Niemniej jednak pamiętam, gdy na studiach – i, co przykre raczej, na drodze własnych dociekań – odkryłem problem krytyki tekstu Nowego Testamentu, typów tekstów oraz wariantów tekstowych. To nie było łatwe, dla kogoś takiego jak ja, wywodzącego się z zaplecza biblicystyczno-restoracyjnego, gdzie niemal z założenia uznawało się werbalne natchnienie Biblii (tzn. że każde słowo w Biblii jest dokładnie słowem Boga, sic!).
Wbrew obiegowej opinii, która krąży właśnie w kręgach biblicystyczno-restoracyjnych, intencją prof. Marcina Majewskiego nie jest odbieranie nikomu wiary, a jedynie dzielenie się wiedzą i spojrzeniem naukowym na tekst Biblii, który przecież nie spadł z nieba, a był spisany oraz przepisywany, a następnie tłumaczony przez ludzi – to fakt, którego nikt z chrześcijan nie może zakwestionować. To nie musi być łatwe i zazwyczaj nie jest dla ludzi wierzących, ale jeśli ktoś twierdzi, że poszukuje Prawdy, powinien mieć też odwagę skonfrontować się z innym punktem widzenia niż swój własny.
Z panem mgr. Michałem Wilkiem

Pytania i odpowiedzi

Jak już wspomniałem, byliśmy też świadkami podkastu na żywo, czyli rozmowy Patrycjusza Wyżgi z prof. Marcinem Majewskim.

Były pytania, były też i odpowiedzi – oto niektóre z nich (w postaci i kolejności, jaką na szybko odnotowałem i odtworzyłem podczas pisania tego tekstu):

Czy Biblia mówi jednym głosem?

(pytanie zrekonstruowane na podstawie odnotowanej odpowiedzi)

W Biblii są zawarte dyskusje, polemiki różnych autorów:

  • Księga Jonasza jest polemiką z Księgą Nahuma;
  • Księga Hioba jest polemiką z Księgą Przysłów.

Jakie stosować zasady interepretacji Biblii?

  1. Biblia jest dla nas, ale nie do nas;
  2. Biblia jest biblioteką;
  3. Zwracać uwagę nie tylko na to, co autor mówi, ale też na to, co przemilczał.

Czy ateista byłby lepszym badaczem Biblii niż człowiek zaangażowany religijnie? 

  • pod względem technicznym, filologicznym, nie ma to znaczenia;
  • czytanie Biblii jako człowiek wierzący to jak czytanie z wewnątrz; czytanie w podobnym duchu, w którym tekst został napisany, dzięki czemu łatwiej jest zrozumieć głębszy sens.

Autentyczne miejsca w Ziemi Świętej 

(Należy dodać, że prof. Marcin Majewski jest również przewodnikiem po Ziemi Świętej)

  • Golgota i Grób Boży – Uniwersytet La Sapienza znalazł ziarna (świadczące o umiejscowieniu ogrodu zgodnie z opisem Ewangelii) z I w. n.e.;
  • Sadzawka Betezda (5 krużganków, co było nietypowe, ale okazało się, że basen był na pół przedzielony i tam pośrodku znajdował się piąty, dodatkowy krużganek) oraz sadzawka Syloe;
  • dom Piotra w Kafarnaum, pod kościołem odkryto agape – w formie oktagonu [8-kątne pomieszczenie – na znak tzw. „8. dnia tygodnia”, czyli niedzieli zachowywanej przez niektórych chrześcijan już od II w. n.e. na znak zmartwychwstania Jezusa), a pod tym pomieszczeniem odkryto chatę rybaka, która była otynkowana – co mogłoby oznaczać, że z domu Piotra stworzono tzw. domus eklesia – miejsce spotkań wspólnoty chrześcijan; w tamtych czasach i warunkach nie tynkowano budynków, zatem to jest niemalże jednoznaczne, że na tym tynku malowano, pisano napisy Christos); 
  • synagoga z Kafarnaum;
  • tunel Ezechiasza.
Z panem Patrycjuszem Wyżgą, dziennikarzem Wirtualnej Polski

Między młotem a kowadłem – refleksja

Była relacja z wydarzenia, a teraz refleksja.

Dobrze jest znaleźć wspólnotę ludzi, którzy w podobny sposób przeżywają wartości (jak np. poszukiwanie Prawdy, wiara w Boga, wiedza). Przy tym nie twierdzę, że należy się zamykać w oblężonej (przez lęki) twierdzy, okopywać i obwarowywać… Jedno nie przeszkadza drugiemu, a przynajmniej nie musi. Dobrze było znów spotkać się z prof. Marcinem, ponadto poznać pana Michała Wilka oraz pana Patrycjusza Wyżgę – nota bene, każdy z nich otrzymał zaproszenie czy to do podkastu, czy do napisania artykułu na nasz blog i liczymy, że z czasem tak zgramy nasze terminarze, aby również nasi Odbiorcy również mogli skorzystać z wiedzy i spojrzenia wspomnianych specjalistów. 

Teraz jednak nie tyle o samym wydarzeniu, co o działalności prof. Marcina Majewskiego. Jako pastor spotykam się w środowisku kościelnym z rozmaitymi opiniami na temat wykładów Profesora. Zdaje się, że najwięcej jest jednak głosów krytyki i zatroskania o „naszą wiarę”; niektórzy nawet nie wahają się użyć zwrotu „zwodziciel. To ciekawe, że ci najmocniejsi w wierze tak bardzo boją się o utratę swojej wiary – być może jednak ta wiara nie jest tak mocna? Inni z kolei doceniają wiedzę Profesora, ale nie oznacza to, iż automatycznie zgadzają się z nim we wszystkich prezentowanych tematach. Jeszcze inna grupa przyznaje, że przez słuchanie wykładów Profesora straciła wiarę (czy to w Boga, czy raczej w biblijną wersję Boga) – co ciekawe, jedni się z tego cieszą i są wdzięczni Profesorowi, twierdząc, że ich wiara była dla nich ograniczająca, inni z kolei mówią to z poziomu żałoby, że już nie potrafią uwierzyć w Boga Biblii, choć może i chcieliby… 

Zatem w środowisku, którym otaczam się na co dzień, nie ma jednej opinii, ale raczej więcej jest sceptyków niż entuzjastów prof. Marcina Majewskiego (czy dokładniej rzecz ujmując: jego popularyzatorskiej działalności z zakresu biblistyki).

Interesujący jest fakt, że mniej więcej analogicznie sprawa ma się „po drugiej stronie tezy”, mianowicie wśród sceptyków, agnostyków i ateistów, którzy niejednokrotnie (choć nie wszyscy) mają tendencję do upraszczania wywodu na niekorzyść wiary. Wyraźnie widać tę postawę w rozmowach prof. Marcina Majewskiego z prof. Łukaszem Niesiołowskim-Spano – choć nie znam deklaracji światopoglądowej tego drugiego – to tam, gdzie prof. M. Majewski widzi szansę lub możliwość uwiarygodnienia narracji biblijnej, tam prof. Ł. Niesiołowski-Spano konsekwentnie odmawia racji bytu takim hipotezom, stosując bardziej rygorystyczną metodologię. Nie jestem znawcą historii jak prof. Ł. Niesiołowski-Spano, ani takim znawcą biblistyki jak prof. M. Majewski, abym mógł rzetelnie dokonać oceny polemiki między tymi dwoma panami.

Dostrzegam jednak coś, co przeocza większość wierzących z nurtu biblicystyczno-restoracyjnego lub fundamentalistycznego – prof. Marcin Majewski JEST uczestnikiem debaty, jest towarzyszem do rozmowy z osobami, które nie biorą wiary chrześcijańskiej czy wiary biblijnej za dobrą monetę. Inaczej mówiąc, niemal wszyscy fundamentalistycznie wierzący krytycy Majewskiego nie mają dosłownie nic do powiedzenia w debacie na poziomie akademickim, co strona przeciwna mogłaby uznać za godne rozważenia i podjęcia dyskusji.

To z kolei oznacza, że prof. M. Majewski dostaje „cięgi” zarówno od strony skrajnie wierzących, jak i tych, którym wiara biblijna jest skrajnie nie po drodze. Ta droga środka jest niewdzięczna, ponieważ łączy dwa różne światy, dwa porządki poznania – wiedzę oraz wiarę, fakty oraz przekonania… Nikt się w pełni do ciebie nie przyznaje, musisz przecierać szlaki i mierzyć się z krytyką jednych, jak i drugich. Nie jest to łatwa droga – łatwe to są proste odpowiedzi na trudne pytania i takowe znajdziemy właśnie w skrajnie przeciwnych obozach, uprzedzonych ateistów oraz naiwnych chrześcijan.

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mt 7,13.14).

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *